Kochani. Walczmy z tą plagą. I bądźmy w tym razem. Obecnie już co trzecia Polka żyje sama, singli 25-40 jest 6 milionów, a niebawem wszyscy single będą stanowić 30% społeczeństwa. Poniżej – dane sprzed 11 lat.

Wiek XXI w. zapowiada się jako cywilizacja samotnych. Eurostat podaje, że w Europie jest ich 160 mln, najwięcej w Szwecji (co czwarty), w Irlandii i Finlandii ponad połowa, we Francji 8 mln, w Ameryce 40%. Ostatni Spis Powszechny podaje, że polskich pojedynczych w wieku 25-40 lat jest prawie 5 mln (mężczyzn o 32%, kobiet 38% więcej niż w 1988 r.). Do 2030 r. liczba wzrośnie jeszcze o 2 mln.

Według GUS, w 2004 r. powstało zaledwie 192 tys. nowych związków, ponad 3,5 tys. mniej niż w 2003 r. Liczba stale maleje. Od niedawna singlom przypatrują się socjolodzy. Krzysztof Tymicki z Instytutu Statystyki i Demografii SGH zrobił analizę osób, które do 35 lat nie znajdują drugiej połowy. Bo po tej cezurze \”paruje się\” jedynie 5% mężczyzn i 2% kobiet rocznie. Szansa tych ostatnich jest bliska zeru. Z badań wynika, że te, które zostają solo, stoją bardzo wysoko w hierarchii społecznej – ponad 31% singielek ma wykształcenie wyższe (mężatki z wyższym lub średnim stanowią 16%), 24% zna co najmniej jeden język (12% więcej niż wśród zamężnych), 59% to córki inteligenta, 26% jest na stanowiskach. Są dużo lepiej wykształcone nie tylko niż mężatki, ale i panowie single, z których aż 82% to robotnicy wykwalifikowani (robotnic jest ledwie 38%), 14% ma średnie lub wyższe wykształcenie. – Wiadomo – mówi Dobroczyński – że kobiety poszukują partnerów o podobnym lub wyższym statusie społecznym, im lepiej sytuowane i wykształcone, tym trudniej im trafić na kogoś właściwego.

Singielki mieszkają w mieście.

Pełny tekst: http://www.tygodnikprzeglad.pl/single-samotni-wyboru/

Psychologiczne i socjologiczne opracowanie problemu singli można znaleźć w artykule z portalu psychologia.net.pl z 2012r. Trochę statystyki:

Największy wzrost odsetka osób żyjących w pojedynkę zanotowano na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kiedy to ich liczba wzrosła o 20% w kategorii wiekowej 20-24 lata, o 15-18% wśród osób w wieku 25-29 lat i o 7-11% w grupie wiekowej 30-34 lata (Stein 2008). Krystyna Slany (2002) zaznacza, iż według amerykańskich danych w ciągu ostatnich trzydziestu lat odsetek żyjących w pojedynkę kobiet w wieku 24 lat wzrósł z 36 do 72%, w grupie wiekowej 30-34 lata z 6 do 22%, a w latach dziewięćdziesiątych odsetek kobiet niezamężnych równał się 40%. Kalkuluje się, iż w krajach europejskich mieszka średnio 160 milionów singli (Ruszkiewicz 2009). Polskie dane wskazują, iż nieprzerwanie zwiększa się odsetek osób żyjących w pojedynkę, głównie w grupie młodych dorosłych. W roku 1988 na 100 kobiet w wieku 20-24 lat przypadało średnio 48 panien, a na 100 mężczyzn – 77 kawalerów. Natomiast w roku 2002 odnotowano wzrost liczby panien do 71 i kawalerów do 78. Z kolei grupie osób w wieku 25-29 lat odsetek panien wzrósł w tym czasie z 16 do 29%, a kawalerów z 34 do 47% (Palus 2009).

Cały tekst na http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=633

 

W innym artykule, z 2009 roku, czytamy, że osoby samotne, które w swojej historii życia doświadczyły małżeństwa, mają się lepiej, niż ci, którzy go nie przeżyli. Konkretnie, śmiertelność wśród osób od zawsze samotnych jest o 65,9% wyższa niż u samotnych, którzy mieli wcześniej partnera / małżonka. W porównaniu do osób będących obecnie w związku, śmiertelność samotnych jest wyższa o… 220%. (https://www.psychologytoday.com/blog/connections/200905/epidemic-loneliness)

Inny artykuł pokazuje statystyki z USA, gdzie samotność jest jedną z głównych przyczyn szybko rosnącej liczby samobójstw. Wśród osób w wieku 35-54 lat wzrosła ona o 30% w latach 1999-2010 (liczba odbierających sobie życie mężczyzn w wieku 50+ wzrosła o 50%). Obecnie więcej ludzi odbiera sobie tam życie niż ginie w wypadkach samochodowych, a liczba samobójstw z użyciem broni palnej przewyższa dwukrotnie liczbę popełnianych w ten sposób zabójstw. Głównym powodem tych tragicznych statystyk są osłabiające się więzi społeczne. Ludzie są bardziej skłonni odebrać sobie życie, gdy tracą ważne relacje społeczne, ustanawiane m in poprzez religię lub małżeństwo, lub przy utracie perspektyw ekonomicznych (np po stracie pracy). Liczba samobójstw wzrosła gwałtownie wśród osób, które odłączyły się (lub zostały odłączone) od:
– relacji rodzinnych i małżeńskich
– praktyk religijnych
– pełnoetatowej pracy.

Sposobem na samotność jest to, co znamy od stuleci, i co zaczęło się sypać dopiero we współczesnej cywilizacji, czyli: miejsce, które cię dobrze zna, wspólnota, na której można się oprzeć, mocne więzi na czas próby.

http://www.nytimes.com/2013/05/19/opinion/sunday/douthat-loneliness-and-suicide.html?_r=0

Na koniec – dane z ponoć najbardziej samotnego miasta, czyli Londynu.

Jak alarmuje Fundacja Zdrowia Psychicznego, poczucie samotności doświadczają zwłaszcza ludzie młodzi. Osoby w grupie wiekowej 18-34 lat częściej niż te w podeszłym wieku martwią się o to, że będą samotne.

Samotność jest problemem, który został dostrzeżony wśród osób starszych, dlatego też powstały organizacje charytatywne pomagające z nią walczyć. Nikt natomiast nie organizuje czegoś podobnego dla ludzi młodych” – zauważa Sam Challis, przedstawiciel fundacji „Mind”.

Dodaje także, że najbardziej niepokojący jest fakt, że często poczucie osamotnienia staje się początkiem chorób psychicznych, takich jak depresja czy paranoja.

http://londynek.net/wiadomosci/article?jdnews_id=25421

Czy chrześcijańscy single, którzy nie chcą być sami, nie mogliby – nie chcieliby – mieszkać blisko siebie, tworzyć otwartych wspólnot, żyć w wolności swoim życiem ale mieć kilka wspólnych elementów, jak modlitwa czy inicjatywy? Czy to właśnie nie oni powinni służyć temu znakowi naszych czasów, który osobiście znają i rozumieją?

Największym ubóstwem tego świata nie jest bieda ani trąd… lecz samotność, i poczucie bycia niechcianym (Matka Teresa).

Ludzie o tym rzadko mówią. Nie jest łatwo spojrzeć tej zwykłej, ukrywanej, i – jak widać – trudnej samotności prosto w oczy. To ubóstwo coraz głośniej woła o konkretną służbę.

Zauważcie dodatkowo, ile biznesu się kręci dzięki szerzeniu indywidualizmu i samotności oraz wyzyskiwaniu ludzkiej potrzeby bliskości.

Kochani, w odpowiedzi na cywilizację samotności, zapraszam do wspólnego działania.

Po pierwsze – pamiętajmy o wspólnej modlitwie chrześcijańskich singli. Codziennej, indywidualnej, domowej, dowolnej, ale systematycznej i konkretnej.

Proponuję codzienną chwilę o 21:37 – w godzinie narodzin dla nieba naszego patrona rodziny i wspólnoty, Jana Pawła II.